Stara życiowa prawda mówi, że „pieniądze w życiu to nie wszystko… ale wszystko bez pieniędzy to nic”. O trudnościach z jakimi boryka się jedyny pierwszoligowiec z Opolszczyzny – MKS Kluczbork – opowiedział otwarcie prezes klubu Wojciech Smolnik.
Sześć kolejek za nami, MKS z pięcioma punktami, tak pan prezes sobie zakładał?
Absolutnie nie! Marzyłem, aby na tym etapie Kluczbork z 10-12 punktami znajdował się w czubie tabeli, Z perspektywy czasu i rozegranych meczów widać, że były to marzenia jak najbardziej realne. Czegoś jednak zabrakło, tym razem może odrobiny szczęścia?
Czyli lepiej grać „gorzej”, ale mieć więcej punktów?
No tak, mimo tego, że gramy naprawdę dobrze, to punktów mamy mało. Pozostaję jednak przy nadziei, że jeżeli zaangażowanie zawodników i sztabu szkoleniowego nie osłabnie i poziom gry będzie wzrastał, to przyjdą i zwycięstwa. Liczę, że nasza drużyna przysporzy nam jeszcze sporo radości.
O sprawach sportowych trudno mówić nie spoglądając na finanse klubu. Na zaktualizowanej planszy reklamowej jakby trochę mniej sponsorów niż rok temu?
No i tu rzeczywiście jest problem, i to problem bardzo poważny. O ile pod względem sportowym klub prezentuje się lepiej i jest mocniejszy, tak całą tą układankę może zburzyć jego bankructwo.
Bankructwo to straszne określenie!
Ale prawdziwe. Czasami mam wrażenie, że MKS Kluczbork to klub przez nikogo niechciany. Warto zauważyć, że wśród pierwszoligowców mniejszy od Kluczborka jest tylko Bytów, ale posiadanie sponsora w postaci firmy Drutex w zupełności kompensuje niedostatki miejskiego budżetu. My już od 2011 roku borykamy się z problemami finansowymi i rok w rok, czy to w 1. czy 2. lidze, gramy z najniższym budżetem. Gdyby pieniądze przełożyć na wyniki to nie mamy chyba sobie równych na szczeblu centralnym w Polsce.
Ale cały czas poszukujecie tego strategicznego, poszukujecie i poszukujecie…
I co tego, skoro nikt tego nie dostrzega i nikt nie chce nam pomóc! Żeby tylko chodziło o samą pomoc. Nikt nie chce wykorzystać potencjału jaki jest w klubie. Mało kto wie, że wartość informacji, które ukazują się w mediach o MKS-ie wyceniane są na blisko 30 milionów złotych rocznie. Ktoś powinien to choćby za milion wykorzystać, prawda? Przecież to logiczne wyliczenie! Zwrócę jeszcze uwagę na fakt, że MKS to nie tylko drużyna w 1 lidze, ale jeszcze 12 grup dziecięco-młodzieżowych, w których szkolimy około 250 młodych piłkarzy. Szczególnie ich będzie szkoda jak klub nie przetrwa do końca bieżącego roku, a takie zagrożenie naprawdę istnieje.
No dobrze, to ile brakuje konkretnie żeby takie sformułowania przestały padać?
Odpowiem inaczej. Wpływy od prywatnych sponsorów to około 25 000 złotych miesięcznie. Już słyszę śmiech w innych klubach, które doskonale wiedzą, że to za mało żeby grać w 1, a nawet 2 lidze. Resztę pokrywa nam miasto w formie dotacji na sport oraz wpływy od patrona medialnego zaplecza ekstraklasy, którym jeszcze przez dwa lata będzie Polsat Sport SA.
Kto wpadł na pomysł o poszukiwaniu sponsora poprzez koszulki meczowe?
To mój pomysł, który został zaakceptowany przez zarząd. Uważam, że to dobry sposób na dotarcie do szerokiej rzeszy potencjalnych sponsorów, przecież co tydzień MKS pojawia się w magazynie 1. ligi telewizji Polsat, a co bardzo istotne od tego sezonu także w TVP3 Opole. Tu sporą determinacją wykazał się dyrektor oddziału Mateusz Magdziarz, przed którym chylę czoła.
Pomysł był bardzo chwalony na zebraniu marketingowym PLP w Warszawie, uznany za „nowatorski” i bardzo odważny, ale czy okaże się skuteczny?
Kluczbork nie jest przecież ulubionym miejscem wozów transmisyjnych stacji Polsat i pewnie nie będzie także w tym sezonie.
To prawda. Dojdzie jednak do transmisji na żywo meczu z udziałem naszego zespołu z Zagłębiem Sosnowiec, w którym musimy pokazać się z dobrej strony. W najbliższym czasie planujemy jeszcze kilka niekonwencjonalnych form poszukiwania sponsorów. Rozważamy też zatrudnienie pracowników, którzy za odpowiednie wynagrodzenie prowizyjne będą potrafili ściągnąć do klubu trochę gotówki.
Cała rozmowa na stronie mkskluczbork.pl