Kto jest najprzystojniejszym piłkarzem I ligi? Jakie są boiskowe wady i zalety brata? Co sądzi o WAGs? Czego zazdrości Marcinowi? Z okazji Dnia Kobiet – najlepsze życzenia dla wszystkich Pań – 1liganews porozmawiał z siatkarką Pałacu Bydgoszcz Eweliną Krzywicką.
Kto jest lepszym sportowcem ty czy Marcin?
Wiadomo, że ja. Oczywiście nie mam żadnych wątpliwości. On jest w I lidze, a ja występuję w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Lubisz mu czasami wbijać z tego powodu szpileczki…
(Śmiech) Lubię, ale Marcin też jak ma okazję robi to. Żartujemy na ten temat, kto jest w naszej rodzinie lepszy. Zrobiłam mema „Halo jak tam w pierwszej lidze”. On zresztą też kiedyś wspomniał na Twitterze, że nawet w domu nie jest najlepszym sportowcem. Ale to wszystko traktujemy jako zabawę i nie obrażamy się na siebie.
Sport był wam chyba pisany. Tata przecież grał w piłkę nożną nawet na poziomie ekstraklasy.
Zdecydowanie, myślę że nie było innej opcji. Wybór dotyczył tylko tego, w jakim kierunku pójdziemy. W moim przypadku od samego początku padło na siatkówkę i jestem z tej decyzji zadowolona, bo trenuję i gram już od dwunastu lat. Marcin to już w ogóle nie miał wyjścia. Tata kierował go na piłkę nożną.
A mama nigdy się z tego powodu nie denerwowała, nie sprzeciwiała się? Sama zapewne jako żona piłkarza poznała „smak” tułaczki związanej ze zmianami klubów.
Nie, mama była przygotowana, wiedziała jak to będzie wyglądało. Ale wydaje mi się, że ona się cieszy z tego, że dobrze nam idzie, rozwijamy się, robimy to co lubimy. Strasznie przeżywa wszystkie nasze mecze i jak tylko może stara się nam pomagać.

Przyznaj szczerze, ile razy klękając do wieczornego paciorka mówiłaś: „Panie Boże dlaczego dałeś tyle centymetrów mojemu bratu, a nie dałeś ich więcej dla mnie, chociaż mi są bardziej potrzebne”?
Oj codziennie to powtarzam. Wiem, że trochę tych centymetrów mi brakuje (Ewelina ma 175cm – przyp. LB). Marcin mógłby mi spokojnie oddać trochę swojego wzrostu… bo i tak nie strzela goli głową. Ten wzrost bardziej mnie by się przydał, nie chciałabym mieć wprawdzie dwóch metrów jak on, ale tak 5-10cm więcej jak najbardziej.
Z pewności rozmawiacie o tym z bratem, przekomarzacie się. Kto ciężej musi trenować, piłkarz czy siatkarka?
Wydaje mi się, że trening piłkarski jest bardziej wymagający pod względem wytrzymałościowym. Oglądając mecze widać, że zawodnik musi biegać od jednej do drugiej bramki, w tą i z powrotem. W siatkówce mamy mniejsze boisko. Większe znaczenie w mojej dyscyplinie mają za to elementy techniczne.
Ty jesteś lepszą piłkarką czy Marcin lepszym siatkarzem? Ile żonglerek jesteś w stanie zrobić?
Podczas zajęć na studiach miałam też do czynienia z piłką nożną. Coś tam potrafię, nie mam dwóch lewych nóg! Więc chyba kilka żonglerek bym zrobiła. Z Marcinem nigdy nie miałam okazji zagrać w siatkówkę, on się po prostu boi. Więc odpowiedź na twoje pytanie brzmi: to ja jestem lepszą piłkarką niż on siatkarzem.
Widziałem cię wielokrotnie na meczach Marcina, czy to jeszcze w Płocku, czy jesienią w Dolcanie. Teraz do Chojnic będziesz miała z Bydgoszczy jeszcze bliżej. A czy on również kibicuje ci z trybun kiedy to ty grasz?
Wspieramy się, siedzimy w tym samym „temacie”. Śledzimy na bieżąco jak nam idzie. Bardzo mu kibicuję, chciałbym żeby dane mu było jeszcze zagrać w ekstraklasie. Gdy mam trochę czasu staram się jeździć na jego mecze, tak samo on na moje.
Pamiętasz moment, gdy Marcin dostał powołanie do reprezentacji od Leo Beenhakkera? Jak to zostało przyjęte u was w domu?
Wszyscy byli w ogromnym szoku, a najbardziej chyba sam zainteresowany. Myślę, że się tego nie spodziewał. Szkoda, że akurat wtedy doznał kontuzji. Kto wie jak potoczyłaby się jego kariera, gdyby wtedy pojechał na zgrupowanie. Marcin już wprawdzie zapowiedział, że zrezygnował z kariery reprezentacyjnej, ale może jeszcze przed Mistrzostwami Europy zmieni zdanie (śmiech).
Zapytam cię teraz jako eksperta. Jakie są twoim zdaniem największe piłkarskie zalety i wady twojego brata?
Jego atutem jest szybkość. Jak na dwumetrowego chłopaka jest naprawdę szybki. A wady… kurcze, żeby mnie za to nie zabił. Myślę, że gra głową, jest wysoki, więc powinien więcej bramek zdobywać w ten sposób.
Z piłkarzy często niektórzy szydzą, że zbyt dużą wagę przywiązują do wyglądu. Tuż przed meczem jeszcze poprawiają fryzurę. A jak jest z siatkarkami? Czy wy przed meczem, a szczególnie transmitowanym w Polsacie Sport, też dopieszczacie makijaż, fryzurę, paznokcie itd.?
Oczywiście. Jest specjalny make up na mecz telewizyjny. Paznokcie muszą być oczywiście ładnie pomalowane, wszystko musi być na sto procent. Piłkarze dbają o swój wygląd, a my kobiety tym bardziej. Wiadomo, że lubimy ładnie wyglądać nawet na boisku.
W światku piłkarskim występuje zjawisko WAGs (ang. Wives And Girlfriends – przyp. LB). Dziewczyny i żony piłkarzy zazwyczaj bez trudu można wypatrzeć na trybunie, zawsze starannie wystrojone i wymalowane. Jak ty zapatrujesz się na WAGs?
To prawda, na stadionie bez trudu można je rozpoznać. Generalnie nie mam nic przeciwko nim. Fajnie, że śledzą losy swoich facetów, że często trzymają się razem, a jeszcze lepiej gdy mają także coś w głowie. Mam nadzieję, że wiedzą też co to jest spalony.
A czy na waszych meczach siatkarskich pojawiają się „HABs” od Husbands And Boyfriends?
Nigdy o tym nie słyszałam (śmiech). Ale może czas najwyższy zacząć o tym głośno mówić.

Jesteś wychowanką Pałacu Bydgoszcz. Dwukrotnie wywalczyłaś mistrzostwo Polski juniorek. Z przerwą na wypożyczenie do Budowlanych Toruń, cały czas grasz w Pałacu. Grasz w Orlen Lidze co jest na pewno sukcesem, ale twój zespół jest obecnie przedostatni w tabeli. Jak oceniasz swoją karierę, jaki jest pułap twoich możliwości.
Kiedy skończyłam wiek juniorki, jako osiemnastolatce zaproponowano mi w Bydgoszczy kontrakt w drużynie z Orlen Ligi. Byłam tym faktem „zajarana”. Przez dwa lata siedziałam głównie na ławce. Zdecydowałam się więc na wypożyczenie do I lig, żeby móc więcej grać i się rozwijać. Po dwóch latach w Toruniu wróciłam jako bardziej doświadczona zawodniczka do Bydgoszczy. Przede wszystkim cieszę się, że gram. Oczywiście ciężko nam walczyć z takimi zespołami jak Chemik Police czy Atom Trefl. Wiadomo jakie mają budżety i składy. My mamy swoje priorytety i robimy wszystko by wygrywać jak najwięcej spotkań i piąć się w tabeli.
A czy siatkarka, grając w Polsce, może się „ustawić” finansowo?
Myślę, że jeśli potrafi odpowiednio „rządzić swoją kasą”, to jak najbardziej. Oczywiście kontrakty nie są tak kosmiczne jak piłkarzy, czasami niedostosowane do umiejętności, chociaż nie zazdroszczę im.
Lepiej zarabia siatkarka w Orlen Lidze czy piłkarz w I lidze?
Myślę, że siatkarki grające na średnim poziomie, w klubach ze środka ORLEN Ligi, zarabiają podobnie jak pierwszoligowi piłkarze.
Ewelina wprawdzie to ty jesteś w Pałacu, ale królem – na razie Twittera – jest twój brat. Jak zapatrujesz się na jego aktywność na portalach społecznościowych? Nie masz wrażenia, że czasami może mu to w czymś przeszkadzać, nie wszystkim trenerom i prezesom musi to odpowiadać?
Uważam, że to są dwie strony medalu. To co robi na Twitterze to jedno, zajmuje się tym w wolnych chwilach. Ale na boisku daje z siebie maksimum. Działalność na Twitterze fajnie mu wychodzi, wiele osób może się z tego pośmiać. Czasami wysyła mi te posty przed opublikowaniem i pyta czy nie są za mocne. Staram się więc mu pomagać, ale generalnie jestem na tak.
Nie jesteś zazdrosna, jego obserwuje 12600 osób, a ciebie niespełna 400?
Ja nie spędzam na Twitterze tyle czasu co on. Ostatnio „zjechał” mnie, że za rzadko dodaję wpisy na moim profilu. On chyba bardziej śledzi moje konta niż ja sama. Niech on działa na tym polu, a ja czasami po cichutku coś tam sobie dodam.
Marcin swego czasu na portalach społecznościowych wzdychał do pewnej reporterki. A ty masz jakiegoś swojego faworyta wśród dziennikarzy zajmujących się siatkówką?
Jest kilku fajnych komentatorów, ale nazwiska zostawię dla siebie, nie będę tego rozpowiadała tak jak Marcin.

A kto w takim razie jest według ciebie najprzystojniejszym zawodnikiem w I lidze?
Seweryn Kiełpin jest przystojny, więc niech ma ode mnie dziś komplement.
Zachowam się fair i nie upublicznię życzeń jakie od ciebie dostałem na Święta. Ale mogę zdradzić, że wynika z nich, że dokładnie śledzisz I ligę. No i jeśli mówi się, że „złośliwość jest cechą ludzi inteligentnych”, to ty jesteś bardzo inteligentna.
(Śmiech) Dzięki za dyskrecję. Z tą złośliwością to u nas rodzinne. Udziela mi się chyba złośliwość Marcina.
Obiecujesz jeździć często w tej rundzie na mecze Chojniczanki?
Niedługo skończy mi się sezon, więc będę miała więcej wolnego czasu. Na pewno będę miała okazję często wspierać go z trybun i mam nadzieję, że mu to pomoże i go nie speszy.
Powiedz ile goli strzeli wiosną Marcin Krzywicki i kto twoim zdaniem awansuje do ekstraklasy?
Mam nadzieję, że strzeli… pięćdziesiąt goli. Do ekstraklasy awansuje Wisła Płock, Marcin tam grał, więc znam wielu chłopaków. No i życzę też awansu Chojniczance, wierzę, że porażka z Sandecją była tylko wypadkiem przy pracy.
Rozmawiamy 8 marca. Przyjmij najlepsze życzenia i powiedz jakiego prezentu byś sobie życzyła? Z tego co wiem, to raczej nie byłyby to rajstopy…
No zdecydowanie, preferuję leginsy (śmiech). Wymarzony prezent, to zwycięstwo w najbliższym meczu ligowym z Legionovią, jeśli to się spełni to o więcej nie proszę.
Rozmawiał Leszek Bartnicki
Rozmawiał Leszek Bartnicki