Leszek Bartnicki redaktor naczelny
A było to tak… w Polsce obowiązywał stan wojenny, w Hiszpanii za kilka dni miały się rozpocząć tak udane dla biało-czerwonych Mistrzostwa Świata, a w Lublinie bez większego rozgłosu przyszedłem na świat. Czy byłem skazany na piłkę nożną? Niekoniecznie. Tata dał mi prawo wyboru dyscypliny, zabierał mnie na piłkę, koszykówkę, żużel. Najbardziej polubiłem futbol, a od MŚ we Włoszech to już było zainteresowanie świadome i na poważnie. „Piłkę Nożną” zacząłem kupować w II klasie podstawówki, czyli w 1990 roku. I tak to się rozkręcało. Próbowałem różnych form „kontaktu” z futbolem. Trochę trenowałem, ale bez sukcesów. Lepiej szło mi sędziowanie (ponad 400 meczów).
„Dziennikarstwo” zaczęło się podczas studiów. Mój kolega pisał do „Tygodnika Kibica” i przy jego pomocy, udało mi się na początku 2003 roku opublikować swój pierwszy artykuł. To był tekst o Pawle Abbocie, który wówczas brylował w niższych ligach angielskich, a w Polsce był prawie nieznany. Wtedy nawet nie marzyłem, że w przyszłości będzie mi dane komentować jego gole…
W 2006 roku obroniłem pracę magisterską z ekonomii, temat oczywiście musiał być związany z piłką: „Relacje marketingowe klubu sportowego ze sponsorami – na przykładzie Górnika Łęczna”. Niebawem zacząłem też swoją przygodę z telewizją. Zaczynałem w „nSport”, w 2008 trafiłem do „Orange sport”, a w 2015 rozpocząłem współpracę z „Polsatem Sport”. Od 2010 publikuję również teksty w tygodniku „Piłka Nożna”.
Skomentowałem ze stadionów około 150 spotkań piłkarskiej ekstraklasy, a także około 150 I ligi, Pucharu Polski
i europejskich pucharów. Byłem również komentatorem 2 finałów Pucharu Polski (w tym pierwszego w historii ze Stadionu Narodowego) i Superpucharu Polski, a ze Stadionu Olimpijskiego w Berlinie 3 finałów Pucharu Niemiec (w tym tego pamiętnego Bayern – Borussia Dortmund z hat-trickiem Roberta Lewandowskiego). Oprócz polskiej piłki, jestem również wielkim fanem futbolu portugalskiego.
Chcecie wiedzieć dlaczego wciągnęła mnie I liga? Bo jest prawdziwa, bo jest obrazem polskiej piłki w pigułce, bo spotkałem w niej mnóstwo wspaniałych ludzi, bo jest jak ładna dziewczyna, której czasami brakuje pieniędzy na modną sukienkę, bo… „pierwsza liga styl życia”.
Tweety użytkownika @lbartnicki