Krystian Rudnicki występując w barwach MKS-u Kluczbork w ubiegłych sezonach, przebojem zdobył miejsce w meczowej jedenastce. Wkrótce pojawiło się także powołanie do kadry U-20 i debiut w młodzieżowej reprezentacji Polski. Niestety, 12 marca Krystian rozegrał swój ostatni mecz. Przyczyną była groźna choroba, która uderzyła w bramkarza. Bramkarz cierpi na ciężką postać anemii aplastycznej i jedynym ratunkiem dla młodego sportowca jest przeszczep szpiku kostnego. Z pomocą swojemu byłemu zawodnikowi ruszył klub z województwa opolskiego rozpoczynając #AkcjaReakcja.
Choroba ta spowodowana jest zaburzeniem funkcji komórek macierzystych w szpiku kostnym. Uszkodzenie szpiku powoduje zmniejszenie produkcji czerwonych i białych krwinek oraz płytek krwi prowadząc do zaniku wszystkich tych elementów. Krystian przeszedł już leczenie metodą białka króliczego ATG, jednak nie przyniosło ono efektów.
Krystian Rudnicki: Przygotowaliśmy się do meczu z GieKSą i zaczęło się od wybroczyn na całym ciele. Wtedy to zignorowałem, bo ważniejszy był dla mnie mecz. Potem dopadło mnie duże zmęczenie, pojawiły się krwiaki i wtedy tak naprawdę się przejąłem. Po kilku dniach wydawało mi się, że już wszystko w porządku, bo nie pojawiały się nowe symptomy i postanowiłem trenować dalej. Niestety po treningach pojawiły się kolejne krwiaki i postanowiłem się zbadać, zostałem wysłany na badania krwi i po wynikach wyszło, że mam duży problem z płytkami krwi.
Życie po przeszczepie
Krystian zaraz po przeszczepie, ze względu na brak odporności, duże ryzyko wystąpienia groźnych infekcji oraz częste kontrole w ośrodku transplantacyjnym wymaga odpowiednich, sterylnych warunków mieszkaniowych. W ciągu kilku miesięcy po przeszczepie Krystian musi przebywać w pobliżu ośrodka transplantacyjnego we Wrocławiu, czyli ponad pięćset kilometrów od domu rodzinnego. Wynika to z konieczności przeprowadzenia badań kontrolnych oraz szybkiego kontaktu z lekarzem prowadzącym w razie nagłej konieczności. Po pokonaniu choroby Krystian pragnie powrócić między słupki i kontynuować to, czemu poświęcił całe dotychczasowe życie. Dlatego też potrzebna mu będzie kosztowna rehabilitacja, która pozwoli przygotować organizm do nowych obciążeń i powrót do pełni zdrowia.
- Teraz czekam na przeszczep szpiku kostnego i do tego czasu są mi potrzebne częste transfuzje krwi i płytek krwi. Rozmawiałem z moim doktorem, który wstępnie powiedział, że będzie to raczej październik, ale oficjalnej daty przeszczepu jeszcze nie ma - wyjaśnia.
Ruszyła #AkcjaReakcja
- Całe przedsięwzięcie daje naprawdę pozytywnego kopa do walki z chorobą. Odkąd choruje mam naprawdę duże wsparcie dziewczyny, rodziny, znajomych i również wielu klubów. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim osobom, bo dzięki nim przechodzę chorobę bardzo dobrze i jestem pozytywnie do wszystkiego nastawiony, a jak wiadomo to połowa sukcesu - przyznaje.
To ona stoi za całą akcję
Za całą akcję, która z powodzeniem przebiła się w kanał social media odpowiada Monika Płaczkowska. Do tej pory jej głównym zadaniem było prowadzenie mediów społecznościowych w zespole Kluczborka. Postawiła przed sobą jednak jasny cel, jakim jest pomoc Krystianowi. To właśnie Monika stoi za całym tym, pozytywnym zamieszaniem w Internecie, które obserwujemy od pewnego czasu.
Co, do tej pory było najtrudniejsze jeśli chodzi o organizację i przebieg #AkcjaReakcja?
Monika Płaczkowska: Kiedy masz świadomość, że robisz coś dobrego to nie ma rzeczy trudnych. Każda pokonana przeszkoda, daje przysłowiowego „kopa do działania”. Nie będę ukrywać, że przez pierwsze dni akcji mój telefon podłączony był do prądu non stop, ponieważ były to telefony, telefony i jeszcze raz telefony, więc po trzech dniach dzwonienia po prostu nie mogłam na niego już nawet spoglądać. Teraz największym wyzwaniem nie są wcale koszulki, czy licytacje, ale pilnowanie, żeby wszystko dobrze śmigało w Internecie, żeby kluby udostępniały pośród swoich kibiców. Dużo mojego czasu poświęcam na te platformę w social mediach, uważam, że ma ona ogromny zasięg i nieograniczone możliwości. Poza tym stale staram się jeszcze dotrzeć nie tylko do klubów, ale i do zawodników, szczególnie tych o których mówią wszyscy i niekoniecznie tylko w Polsce. Nie ma co ukrywać, ja żyję piłką od dziecka, pół życia spędziłam na stadionach i mam świadomość, że zgłaszają się do nich tysiące ludzi z takimi prośbami. Dlatego koszulka Mariusza Stępińskiego czy Kuby Błaszczykowskiego bardzo mnie cieszą.
Jakie cele stawiasz sobie w związku z #AkcjaReakcja i czego najbardziej potrzebujesz?
Cel jest nieokreślony, ostatnio na Twitterze w małej konwersacji z Mateuszem Święckim mówiłam, że progi ustala sobie każdy sam, w naszym przypadku nie ma kwoty – ponieważ pieniądze, które przeznaczone zostaną na rehabilitację i powrót Krystiana pomiędzy słupki pochodzą z dwóch źródeł – z licytacji oraz dobrowolnych wpłat bezpośrednio na konto fundacji Kuby Błaszczykowskiego z którą współpracujemy.
Potrzebujemy stałego zainteresowania mediów, aby jak najwięcej osób dowiedziało się o naszej #AkcjaReakcja - nie ma co ukrywać, MKS Kluczbork, czy ja sama, nie mam zbyt dużej siły przebicia. Mam też nadzieję, że uda się z czyjąś magiczną pomocą skontaktować z zawodnikami, których zlicytowane koszulki pomogą znacznie zasilić konto Krystiana.
Jak akcję odbiera środowisko piłkarskie?
Środowisko piłkarskie w trakcie całej akcji mogę określić jednym hasłem – w tym przypadku w 100% adekwatnym – „łączy nas piłka”. Kluby, sami zawodnicy z którymi się kontaktuję zawsze chętnie się angażują, a nawet przekazują wyjątkowe koszulki na licytację, na przykład GKS Katowice przekazał pierwszą koszulkę z logiem sponsora strategicznegoMyślę, że warto również zaznaczyć, że angażują się nie tylko kluby piłkarskie, dołączyły niektóre kluby z Plus Ligii i Orlen Ligi, a także osoby prywatne, które przekazują swoje własne wyjątkowe i często bardzo wartościowe dla kibiców pamiątki.
Do kiedy planowana jest akcja? Czy zamierzasz jeszcze wprowadzić nowe elementy do niej?
Akcja nie ma terminu. Do czasu kiedy będzie potrzebna pomoc Krystianowi, ani ja, ani klub nie odpuszczamy i robimy wszystko by pomóc i zobaczyć Krystiana znów na boisku i to nie 1.Ligi, ale Ekstraklasy i Reprezentacji! Mam w planach jeszcze jeden element nad którym pracuję, ale pozostawię go w tajemnicy. Tak, jak wspominałam muszę nagłośnić na tyle naszą akcję, aby mieć pewność, że nikt nie będzie chciał nam odmówić i się w nią zaangażuje.
Rozmawiał Mateusz Adamczyk