Jeden z architektów awansu Znicza Pruszków do 1. ligi. Ma za sobą świetny sezon na boiskach drugoligowych. Teraz spróbuje namieszać razem ze swoją drużyną na zapleczu ekstraklasy. Jak sam zapewnia, stać go na grę na wysokim poziomie jeszcze przez kilka lat. W rozmowie z 1liganews.pl, obrońca beniaminka z Pruszkowa - Maciej Mysiak.
Po awansie w Pruszkowie wiele było niewiadomych. Odszedł trener, do tego doszło zamieszanie ze sponsorem. Co wpłynęło na twoją decyzję o pozostaniu w Zniczu?
Uważam jednak, że wszystko to było za bardzo rozdmuchane przez prasę. Wiadomo zmiana trenera po awansie, zawirowania z prezesem, ale ja podchodziłem do tego spokojnie. Zadeklarowałem chęć pozostania w klubie, szybko osiągnąłem porozumienie z działaczami Znicza i doszedłem do porozumienia w sprawie nowego kontraktu. Cieszę się, że mogłem dołożyć cegiełkę do powrotu Znicza po 6 latach do 1. ligi. Czuję się dobrze w Pruszkowie i dlatego nie myślałem o zmianie klubu.
Byłeś wyróżniającym się zawodnikiem nie tylko w Zniczu, ale i całej 2. lidze. Zapewne swoją grą zwróciłeś uwagę przedstawicieli innych klubów. Możesz zdradzić, czy pojawiały się jakieś oferty, zapytania?
Nie będę ukrywał, że to był jeden z lepszych sezonów w mojej przygodzie z piłką. Zagrałem we wszystkich 34 spotkaniach, strzeliłem 6 goli i udało się awansować do 1. ligi. Nie będę ukrywał, że kilka klubów pierwszoligowych, jak i drugoligowych pytało się, jakie mam plany na przyszły sezon, ale nie będę zdradzał jakie, bo to już jest historia. Przedłużyłem kontrakt w Pruszkowie i koncentruje się teraz tylko na dobrej grze w 1. lidze.
Rafał Zembrowski, który od niedawna jest w Zniczu stwierdził, że problemy były bardziej rozdmuchane przez media. A jak wyglądało to z twojej perspektywy, zawodnika, który w spędził w Pruszkowie więcej czasu?
Zgadzam się z Rafałem w stu procentach. To wszystko, tak jak już wspomniałem było bardziej wyolbrzymione przez media. W klubie wszystko wygląda tak, jak powinno i już nie możemy się doczekać inauguracji nowego sezonu w 1. lidze.
W okresie przygotowawczym prowadził was Ariel Jakubowski. Teraz stery przejął Andrzej Prawda. Pierwsze wrażenia odnośnie nowego szkoleniowca?
Na pewno jest to bardzo doświadczony szkoleniowiec, który będzie starał się przekazać nam swoją wizję gry na najbliższy sezon, no ale na tę chwilę nie jestem w stanie nic więcej powiedzieć, bo nigdy nie miałem przyjemności pracować z trenerem Prawdą. Wszystko zweryfikuje liga i wtedy będziemy o wiele mądrzejsi, na ile wypełniliśmy wszystkie plany i założenia jakie nakreślił nam trener.
W minionym sezonie zdobyłeś 6 bramek, czym wydatnie przyczyniłeś się do awansu Jaki styl gry, taktyka najbardziej ci odpowiada? Jakbyś siebie zareklamował?
Staram się dawać drużynie w każdym meczu jak najwięcej. Cieszę się, że zdobyłem tyle bramek w poprzednim sezonie i przy okazji mogliśmy wspólnie świętować awans na zaplecze ekstraklasy. Jakbym siebie zareklamował? To ciężkie pytanie (śmiech). Na pewno pomaga mi duże doświadczenie zdobyte przez te kilkanaście lat gry na boiskach ekstraklasy, 1. i 2. ligi. Co jeszcze… wzrost i dobra gra głową i umiejętność wykorzystania tego przy stałych fragmentach gry, co pokazują chociażby statystyki z poprzedniego sezonu, gdzie wszystkie gole zdobyłem właśnie ta częścią ciała. A jakie jeszcze plusy? Hmm… no to już wiedzą osoby które mnie znają (śmiech).

Na początek przegraliście ze świtem w ramach Pucharu Polski. Jak ocenisz swój pierwszy występ po wakacyjnej przerwie w tym sezonie?
Mecz ze Świtem przyszedł podczas ciężkiego okresu przygotowawczego, co było na pewno widać na boisku, gdyż brakowało tej świeżości. Do tego doszły jeszcze drobne urazy naszych podstawowych zawodników: Niewulisa, Bartoszewicza, Jagiełły, nie udało się zgłosić Paluchowskiego. ale mimo wszystko to nie jest żadne tłumaczenie tej porażki. Niezależnie w jakim składzie, to spotkanie powinno się zakończyć naszym zwycięstwem. Cóż, Puchar Polski to już jest historia, teraz przygotowujemy się do pierwszego spotkania z Bytovią i chcemy jak najlepiej zacząć nowy sezon.
Na co stać zespół Znicza w tym sezonie? Dla wielu jesteście jedną wielką niewiadomą tych rozgrywek.
Jesteśmy beniaminkiem i naszym podstawowym zadaniem na ten sezon jest spokojne utrzymanie w gronie pierwszoligowców. Uważam, że mamy dobry zespół i stać nas na sprawienie nie jednej niespodzianki w 1. lidze.
Występowałeś w 1. lidze w barwach Floty Świnoujście, potem grałeś w 2. lidze (m.in. Limanovia). Co dały ci występy na boiskach 2. ligi?
Zgadza się kilka długich lat występowałem w 1. i 2. lidze. Cieszę się, że po słabszym sezonie we Flocie Świnoujście, gdzie zagrałem bardzo mało spotkań ze względu na kontuzje i kolejnym w Limanovii, który zakończył się spadkiem z 2. ligi, udało mi się wspólnie z chłopakami wrócić do 1. ligi. Były chwile zwątpienia, ale ciężką pracą i zaangażowaniem w spotkania ligowe wróciłem na zaplecze ekstraklasy. Stać mnie jeszcze na grę na dobrym poziomie w 1. lidze przez kilka najbliższych lat i będę robił wszystko żeby to udowodnić.
Masz 32 lata. Stawiasz sobie jakieś cele na ten sezon, czy nie zaprzątasz sobie głowy takimi rzeczami?
Cel na najbliższy sezon, to pomóc Zniczowi w spokojnym utrzymaniu, a osobisty to przede wszystkim równa gra na dobrym pierwszoligowym poziomie.
GKS Tychy, Wisła Puławy, Stal Mielec, to pozostali beniaminkowie. Kto z tej grupy według ciebie ma największy potencjał, żeby „namieszać” w 1. lidze?
Oczywiście uważam, że najwięcej namiesza w 1. lidze Znicz Pruszków, mamy dobry zespół, mieszankę młodości z doświadczeniem. Drugim zespołem z ogromnym potencjałem, pięknym stadionem i dużą rzeszą kibiców jest GKS Tychy. Drużyna mocna, umiejąca grać w piłkę, która jeszcze nie pokazała całego potencjału który w nich drzemie na boiskach drugoligowych. Pozostali beniaminkowie również będą mocni. Żelazna defensywa Stali Mielec i bardzo dobra gra z kontry plus techniczna i widowiskowa gra Wisły Puławy. 1. liga w tym sezonie będzie bardzo ciekawa.
Rozmawiał Mateusz Adamczyk