W kwietniu skończy 36 lat, ale na boisku wciąż jest niezastąpiony. Arkadiusz Aleksander to na przestrzeni ostatnich kilku sezonów najlepszy strzelec I ligi. Rozmawialiśmy z nim o nowej roli w Sandecji, zmianie trenera, formie Dawida Janczyka i ciekawych perspektywach rysujących się przed klubem z Nowego Sącza.
Jesteś najlepszym strzelcem Sandecji w tym sezonie, ale od niedawna poza zdobywaniem bramek masz jeszcze w klubie dodatkowe obowiązki.
To prawda, pomagam trochę prezesowi, choć nie chciałbym rozwijać w jakiej dokładnie formie. Czy te moje działania i pomoc okażą się korzystne to oczywiście zweryfikuje liga. Nie będę tutaj opowiadał bajek, trzeba się skupić na konkretach, a dla nas najważniejsze jest utrzymanie w tym sezonie w I lidze. Pod tym kątem robiliśmy wszystkie transfery, sukcesem jest też, że nikt z ważnych zawodników nie odszedł od nas w tym okienku.
PESEL podobno niełatwo oszukać. Powoli zbliżasz się już do zakończenia kariery. Zastanawiałeś się na pewno nad swoją przyszłością, w jakim charakterze się widzisz: trenera, dyrektora sportowego, czy może osoby działającej w menadżerce?
Chciałbym działać w jakimś klubie. Zobaczymy co będzie, nie ma sensu za dużo planować. Znam chłopaków, którzy zarzekali się, że nie będą trenerami, a za pół roku już siedzieli na ławkach trenerskich. Nie zakładam sobie bycia trenerem, chociaż na wszelki wypadek robię też uprawnienia w tym kierunku, także opcję B na życie będę raczej miał.
Jesienią strzeliłeś osiem goli, ale z końcem roku kończyła ci się umowa. Istniało realne ryzyko, że wiosną możesz już nie grać?
Gdyby trener Mroczkowski powiedział, że mnie nie potrzebuje, to już bym nie grał w piłkę.
Wykluczałeś możliwość gry w innym klubie?
Wykluczałem. Ja już się po Polsce najeździłem, teraz wróciłem do domu i dziękuję bardzo, czas na młodszych. Mistrzem świata już nie będę, mam świadomość tego, że wieku się nie oszuka i w pewnym momencie trzeba skończyć tę przygodę.
To nie była spokojna zima w Sandecji. Byliście jednym z dwóch klubów pierwszoligowych, w których doszło do zmiany trenera. Poszukiwania nowego szkoleniowca trwały dość długo, a dotychczasowy trener Robert Kasperczyk sprawiał wrażenie zaskoczonego zakończeniem współpracy.
O wyborze trenera decydował prezes i zarząd klubu. Mnie niezręcznie o tym mówić, bo przecież w dalszym ciągu jestem też zawodnikiem. Jeśli chodzi o zmianę szkoleniowca, to też chciałbym coś wyjaśnić. Kontrakt trenera Kasperczyka wygasł i zarząd postanowił go nie przedłużać, dlatego szukaliśmy kogoś na to stanowisko.
Ale trener Kasperczyk czuł się zaskoczony. Nie jest tajemnicą w środowisku piłkarskim, że trwały w Nowym Sączu poszukiwania nowego trenera, a tymczasem stary szukał zawodników, którzy mieliby wzmocnić Sandecję.
Faktycznie trochę to trwało, były zresztą też zaawansowane rozmowy z innym kandydatem, w przeszłości prowadzącym Wisłę Kraków. Ale w ostatniej chwili podziękował.
W nawiązaniu do niespokojnej zimy, trzeba jeszcze wspomnieć o sprawie Przemysława Szarka. Podpisał ważną od lata umowę z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza. Początkowo zawodnik został zesłany do rezerw, ale ostatecznie udało się załagodzić spór i wiosną pomoże wam w walce o utrzymanie. Czy to był trudny temat w życiu waszej drużyny? Mówimy przecież o wychowanku.
To był przede wszystkim trudny temat dla władz klubu. My jako zespół chcieliśmy żeby Przemek grał z nami, a jeśli nie, to żeby mógł występować w innym klubie. Każdy z chłopaków przecież doskonale rozumie, że może nadejść moment, w którym znajdzie się w podobnej sytuacji i będzie potrzebował wsparcia. Cieszymy się, że prezes przeanalizował sytuację i przywrócił go do pierwszego zespołu.
Znasz Szarka bardzo dobrze, czy nie masz wątpliwości względem jego zaangażowania na wiosnę? Nie odstawi nogi w stykowej sytuacji, mając w głowie podpisany kontrakt z Termalicą, jak to wyglądało w sparingach?
Absolutnie nie można tak na to patrzeć. Trzeba czerpać najlepsze przykłady, a takim jest na pewno to jak potraktowano Roberta Lewandowskiego, gdy odchodził z Dortmundu i jak sam Robert walczył dla Borussii. To trzeba pokazywać każdemu prezesowi w Polsce, jak należy szanować piłkarza i jak on się za to potrafi odwdzięczyć.
Ważnym momentem tej zimy, a na pewno bardzo istotnym dla zawodników, był przelew otrzymany od miasta. Dzięki tym pieniądzom udało wam się spłacić zaległości jakie powstały w ostatnim czasie.
Miasto pomogło klubowi i trzeba za to podziękować prezydentowi, radnym i wszystkim, którzy zajmują się w Nowym Sączu sportem. Nie jest to pierwszy raz, gdy miasto ratuje Sandecję w bardzo ciężkim momencie. Teraz klub wyszedł na zero jeśli chodzi o zobowiązania wobec zawodników.
W porównaniu do kadry z jesieni odeszli: Armand Ella Ken, Marek Kozioł i Łukasz Nowak. Czy ktoś jeszcze może opuścić Sandecję, przez pewien czas mówiło się o możliwym transferze Mateusza Bartkowa?
Nikt z wiodących zawodników nie odejdzie z zespołu, ewentualnie ktoś z młodych może trafić na wypożyczenie do niższej ligi.
Porozmawiajmy teraz o waszych wzmocnieniach, jak oceniasz zimowe nabytki Sandecji?
Dawid Janczyk, nie ma sensu się rozwodzić, wystarczy przypomnieć: Legia Warszawa, CSKA Moskwa, były reprezentant Polski. Takich transferów w I lidze chciałbym jak najwięcej. Wykonał już mnóstwo pracy, choć pewnie przed nim jeszcze więcej. Wszyscy bardzo tu na niego liczymy. Mówiłem Dawidowi, że ja ciągnę do maja, a potem on ciągnie to dalej (śmiech).
Możecie grać obok siebie?
Tak, w niektórych sparingach tak występowaliśmy. Wszystko zależy oczywiście od trenera Mroczkowskiego, od sytuacji na boisku, od wyniku. W niektórych meczach zimą graliśmy na jednego napastnika, w innych na dwóch i to w różnych zestawieniach. Zdarzało się, że ja występowałem z Dawidem, ale również Josef Čtvrtníček i Filip Piszczek. Jeśli chodzi o wybór w ataku, to wygląda na ten moment naprawdę dobrze.
Kolejny powrót – Wojciech Trochim.
Doskonale go znamy, wiemy jakie ma atuty. Nie ulega wątpliwości, że potrafi grać w piłkę i mam nadzieję, że przypomni sobie swoje najlepsze lata, szczególnie swój pierwszy pobyt w Sandecji. W sparingach wyglądał dobrze.
Michał Gliwa, ma na koncie 72 występy w ekstraklasie w barwach Polinii Warszawa i Zagłębia Lubin i pobyt w Rumunii. Jesienią jednak nigdzie nie grał. Czy to będzie wasz podstawowy bramkarz?
O miejsce w bramce, tak jak na większości pozycji, jest u nas spora rywalizacja. Dziś trudno mi powiedzieć kto ją wygra. Według mojej oceny obaj z Łukaszem Radlińskim mają teraz po pięćdziesiąt procent szans na grę.
Oprócz trzech najgłośniejszych nazwisk trafili do was Martin Cseh, a także kolejny powracający czyli Szymon Kuźma.
Cseh to stoper, ostatnio występował w Bohemiansie Praga. Kuźmę w Nowym Sączu wszyscy znają.
Z Sandecją łączone były również nazwiska Sasina i Petasza.
Z Pawłem Sasinem prowadziliśmy rozmowy, ale nic z tego nie wyszło. Jeśli natomiast chodzi o Piotra Petasza to trener Mroczkowski chciał tego zawodnika, sam Petasz także był zainteresowany grą u nas, ale przeszkodą są jego oczekiwania finansowe.
Kibiców w Nowym Sączu z pewnością interesuje temat nowych sponsorów, dzięki którym Sandecja mogłaby w przyszłości walczyć o coś więcej niż tylko utrzymanie. Pomaga wam już w pewnym zakresie były dobrodziej Limanovii Zbigniew Szubryt, ale mówi się o jeszcze większym zaangażowaniu z jego strony. Przewija się również temat pana Pawlikowskiego-Bulcyka, który w ostatnim czasie wspomagał trzecioligowy Poroniec Poronin, w którym grali m.in.: Maciej Żurawski, Paweł Nowak, Marcin Cabaj czy Marcin Malinowski.
Najważniejsze na teraz jest utrzymanie zespołu w I lidze, to jest podstawowy warunek. Jeśli to się uda, to otworzy się kilka drzwi, dzięki czemu klub będzie miał nowe możliwości. Teraz jednak musimy się skupić na najbliższej przyszłości, począwszy od spotkania z Chojniczanka, każdy mecz jest dla nas jak finał Ligi Mistrzów. To jest walka o byt tego klubu.
Według mnie atmosfera wokół klubu, w samym Nowym Sączu, nie była najlepsza. Ostatnie tygodnie to jednak widoczne gołym okiem ożywienie działań marketingowych. Była wizyta piłkarzy z pączkami na oddziale dziecięcym miejscowego szpitala. Planowane są ciekawe akcje związane z promocją drużyny, np. odwołanie się do kolejarskich tradycji Sandecji.
No właśnie, wreszcie coś się ruszyło w tym temacie. Został powołany od lutego dział marketingu. Mam nadzieję, że to widać. Chcielibyśmy również ożywić kilka innych gałęzi klubu, aby tę niesprzyjającą atmosferę wokół Sandecji zmienić. Chcemy być lepiej postrzegani zarówno w Nowym Sączu, jak i generalnie w Polsce.
Na koniec chciałbym usłyszeć od ciebie wyraźną deklarację. O co gracie wiosną, czy chodzi tylko o zajęcie miejsca o jedno wyższego niż barażowe? A może utrzymanie po wygranym barażu też będzie zadowalające? Czy też stawiacie sobie jakiś bardziej ambitny cel, np. zajęcie dziesiątego miejsca, albo jakiś dorobek punktowy?
Cel jest jasny i tylko w przypadku jego zrealizowania otrzymamy premie – to utrzymanie w I lidze. Nie chcemy nawet myśleć o ewentualnych barażach. Patrząc na nasza kadrę, to nawet nie ma co mówić o barażach. To generowałoby kolejne problemy. Chcemy się utrzymać i to jak najszybciej.
Rozmawiał Leszek Bartnicki