- Nie wolno nas jeszcze skreślać z walki o awans – zapewnił po przegranym 2:3 meczu z Pogonią Siedlce kapitan Zagłębia Sosnowiec Łukasz Matusiak. Po pełnym emocji spotkaniu oddaliśmy głos zawodnikom obu drużyn.
Przed tym spotkaniem byliście już bardzo blisko strefy spadkowej. Jak ważny był dla was dzisiejszy triumf?
Mariusz Rybicki (Pogoń): Bardzo ważny. Zaczęliśmy tę rundę dosyć przeciętnie – jeden punkt w trzech kolejkach. Nie napawało to optymizmem, jednak dzisiaj pokazaliśmy, że stać nas na bardzo dobrą grę i zdobyliśmy zasłużone trzy punkty. Bardzo się z tego cieszymy.
Był to wasz najlepszy mecz w tym sezonie?
Na pewno w szatni przeanalizujemy nasze błędy. Oceniamy ten mecz bardzo pozytywnie. Zostawiliśmy serce na murawie i to było widać. Cieszymy się też ze wsparcia kibiców. Fajna atmosfera, którą oni stworzyli mocno nam pomogła uzyskać ten niezwykle korzystny rezultat.
Zdobyłeś swojego piątego gola w tym sezonie w I lidze? Liczysz, że podreperujesz tę statystykę w kolejnych meczach?
Mam taką nadzieję. Robię wszystko, żeby zdobywać gole, ale wiadomo, że najważniejsze jest dobro drużyny, a moje indywidualne osiągnięcia stoją na drugim planie. Liczy się to, aby zdobywać trzy punkty i zobaczymy co będzie dalej. Statystki indywidualne są prowadzone, ale to dla własnej satysfakcji, ja natomiast muszę pracować dla drużyny i to jest mój priorytet.
Ostatniego gola zdobyłeś jeszcze w barwach Cracovii 20.09.2014. Wtedy rzut karny zamieniłeś na bramkę w meczu z Piastem Gliwice. Nie bałeś się podejść do jedenastki po tak długiej przerwie?
Mateusz Żytko (Pogoń): Nie bałem się. Staram się ten element trenować i jeżeli przed meczem znajduję się w grupie wyznaczonych zawodników, to jestem przygotowany do wykonywania jedenastki.
Widziałem, że wczoraj na treningu trenowaliście rzuty karne. Oprócz ciebie wykonywało je jeszcze trzech zawodników: Daniel Dybiec, Mariusz Rybicki oraz Adam Duda. Dlaczego ty podszedłeś dziś do jedenastki?
Akurat z tej czwórki na dzisiejszy mecz do strzelania karnego trener Sasal wyznaczył mnie i Mariusza Rybickiego. Czułem się dobrze i pewnie,więc postanowiliśmy z Mariuszem że to ja uderzę.
Już w piątek czeka was mecz z Arką w Gdyni. Wierzycie, że uda wam się tam powiększyć dorobek punktowy?
Oczywiście, że wierzymy. W każdym meczu gramy o zwycięstwo i postaramy się sprawić niespodziankę w Gdyni.
Dwa gole straciliście w pierwszym kwadransie. Zaskoczyło was to ofensywne ustawienie Pogoni?
Łukasz Matusiak (Zagłębie): Wiedzieliśmy, że Pogoń zechce się pokazać przed własną publicznością. Dostaliśmy te dwie bramki w 15 minut, tak więc mecz ułożył się idealnie dla gospodarzy i to my musieliśmy gonić wynik.
Była to dla was druga porażka z rzędu. Oznacza to, że marzenia o awansie musicie odłożyć na następny sezon?
Nie poddajemy się i z pewnością jeszcze powalczymy. Nie wolno nas skreślać z walki o awans. Będziemy walczyć do końca.
Od kontuzji Sebastiana Dudka zagraliście w lidze dwa mecze i oba przegraliście. Jak wpływa na waszą grę jego absencja? Trudniej ci się gra w środku pola bez Sebastiana?
Nie wolno nam tak na to patrzeć. Oczywiście, że zawsze będziemy mówić, iż Sebastiana brakuje nam na boisku. Jednak to już jest za nami. Czekamy aż Sebastian wróci, ale są inni zawodnicy i musimy ciągnąć wózek w jedną stronę. Wierzę, że jesteśmy w stanie grać dobry futbol w kolejnych meczach i je wygrywać.
Jak ocenisz ten dzisiejszy?
Jakub Arak (Zagłębie): Jesteśmy niezadowoleni. Przyjechaliśmy tutaj, żeby zgarnąć trzy punkty, a wyjeżdżamy z zerowym dorobkiem.
Wróciłeś właśnie z meczów kadry młodzieżowej. Miało to wpływ na to, że nie znalazłeś się w pierwszym składzie i później na twoją grę?
Trener zdecydował, że nie znajdę się w pierwszym składzie. Nie wiem czy było to podyktowane tym, że w tygodniu byłem na kadrze. Myślę, że trenerzy chcieli po prostu dać szanse innym napastnikom, którzy również na treningach prezentują odpowiednią jakość. Ja po zgrupowaniu reprezentacji nie czuję się gorzej. Chłopaki w Sosnowcu w środę mieli bardzo ciężki trening. Ja zagrałem tego samego dnia 45 minut w kadrze, dlatego myślę, że jeśli chodzi o motoryczność byliśmy na tym samym pułapie. Jedyne co mogło rzutować na tę decyzję to podróż. Wiadomo, że musiałem w nocy ze środy na czwartek jechać ze Szczecina do Sosnowca, a wczoraj z Sosnowca do Siedlec. Były duże korki, więc podróż okazała się dosyć męcząca.
Zdobyłeś dzisiaj siódmego gola w I lidze w tym sezonie. Stawiasz sobie jakiś cel, który chcesz osiągnąć?
Nie, nigdy nie stawiam sobie takich celów. W każdym meczu chcę po prostu grać jak najlepiej i daję z siebie wszystko. Na koniec sezonu zobaczę dokąd mnie to zaprowadziło.
Rozmawiał Bartosz Cabaj