- Drużyny w I lidze nie odstają poziomem od tych z ekstraklasy – przyznał w wywiadzie dla 1liganews obrońca Wisły Płock Bartłomiej Sielewski. Zapraszamy do przeczytania całej rozmowy z wychowankiem „Nafciarzy”, który w tym sezonie w 25 meczach w lidze rozegrał komplet minut.
Na wiosnę jak na razie rozegraliście sześć meczów i macie trzy zwycięstwa i trzy remisy. Jesteście zadowoleni z tego bilansu?
I tak, i nie. Z jednej strony wiadomo nie przegraliśmy jeszcze meczu, zdobyliśmy 12 punktów i mamy cały czas sporą przewagę na drużyną znajdującą się na trzeciej pozycji. Z drugiej strony pozostaje pewien niedosyt, gdyż w tych meczach które zremisowaliśmy, mogliśmy pokusić się o zwycięstwo i z pewnością tych punktów mogło być kilka więcej.
Macie najmniej bramek straconych spośród wszystkich drużyn w lidze, bo tylko 21. Na wiosną zaledwie jeden puszczony gol. W czym tkwi tajemnica waszej skutecznej gry defensywnej?
W ogromnej konsekwencji w naszej grze i realizowaniu założeń taktycznych nakreślonych przez trenera. Od dłuższego czasu udaje nam się je spełniać, nie popełniamy głupich błędów. Ta konsekwencja w grze to jest nasz znak firmowy. Trudno jednym słowem określić dlaczego tracimy tak mało bramek. Moim zdaniem jest to zasługą całej drużyny. Wszyscy zawsze walczą w defensywie, każdy daje z siebie 100%.
Tę jedyną puszczoną bramkę straciliście w miniony weekend, po kontrowersyjnym rzucie karnym. Jakie są twoje odczucia na temat tej sytuacji? Trener Marcin Kaczmarek na pomeczowej konferencji nie wprost, ale jednak negatywnie odniósł się do decyzji sędziowskiej.
Powiem szczerze. Widziałem tę sytuację z boiska bardzo dokładnie i jestem przekonany, że karnego nie było. Tym bardziej byłem zaskoczony reakcją arbitra, który wskazał na jedenasty metr. Myślałem, że chciał on pokazać Marcinowi Kaczmarkowi żółtą kartkę za próbę wymuszenia faulu i podyktuje rzut wolny pośredni. Oczywiście tej sytuacji już nie cofniemy. Szkoda tych straconych punktów, ale nie załamujemy rąk i w kolejnych meczach postaramy się te punkty nadrobić.
Często wygrywacie minimalnie i zdarzają się mecze, po których kibice narzekają na nudną grę w waszym wykonaniu. Jak ty się do tego odnosisz? Nie wolałbyś, abyście grali bardziej ofensywnie i efektownie?
Wiadomo, że każdy chciałby grać pięknie i wygrywać, ale nie zawsze tak się da. Ja jestem zwolennikiem konsekwentnej gry ukierunkowanej na wynik. To on jest najważniejszy. Liczy się nie piękno gry, tylko zdobyte punkty i cel, który mamy do zrealizowania. Staramy się go osiągnąć wszystkimi możliwymi środkami. Podsumowując, według mnie najważniejsze są punkty, a styl schodzi na dalszy plan.
W tym sezonie w dotychczasowych 25 meczach rozegrałeś komplet minut. Łącznie w Wiśle zaliczyłeś już 208 występów, szybko stając się jej kluczowym piłkarzem. Jak myślisz, za co szczególnie trenerzy i koledzy cenią cię na boisku?
Trudno wypowiadać się na swój temat. Jednak z pewnością czuję się z tym dobrze, że mam okazję grać i moje występy są docenianie. Mam nadzieję, że ten mój licznik nie zatrzyma się na tych 208 występach.
W następnej kolejce zmierzycie się z Rozwojem Katowice, który wiosną jest w bardzo dobrej formie. Warto również zaznaczyć, że w rundzie jesiennej przegraliście w Katowicach 1:2. Jaki macie pomysł na to spotkanie, aby historia się nie powtórzyła?
Tak się właśnie złożyło, że mamy teraz serię meczów z drużynami, które na wiosną bardzo dobrze punktują. Zagraliśmy już z Sandecją Nowy Sącz i Olimpią Grudziądz, teraz czas na Rozwój Katowice. Wszystkie te drużyny prezentują bardzo dobrą formę, Wracając do tego najbliższego spotkania, na pewno będziemy chcieli rozegrać ten mecz na własnych warunkach i narzucić gościom swój styl gry. Naszym celem jest komplet punktów. Zdajemy sobie sprawę, że to nie będzie łatwy mecz i musimy dać z siebie maksimum swoich możliwości. Rozwój pokazał w tej rundzie, że jest groźny i spodziewamy się trudnego meczu. Jednak wierzę, że poradzimy sobie w tym spotkaniu i zainkasujemy trzy oczka. Pamiętamy o tym meczu z jesieni, który przegraliśmy i tym bardziej chcemy, aby punkty tym razem zostały w Płocku.
Trzeba jednak przyznać, że macie trochę problem z grą ofensywną. Jesienią nie zaliczyliście żadnego bezbramkowego remisu i tylko w czterech meczach nie zdobyliście gola. Teraz zdarzyły się już dwa takie przypadki.
Tak zdarza się. Jednak przyczyny tego nie można szukać w naszej słabszej formie. Runda wiosenna po prostu zawsze jest trudniejsza. Wszystkie drużyny kosztem pięknej gry starają się przede wszystkim zdobywać punkty. Wiadomo jedni grają o awans, inni o utrzymanie i naprawdę każdy zdaje sobie sprawę, że nie ma już marginesu błędu i stąd przyszły takie wyniki. Czasami trudno jest stworzyć sytuację i zdobywać bramki, kiedy drużyna przeciwna broni się całym zespołem na własnej połowie.
Przez całą karierę z pewnością miałeś dużo ofert z różnych klubów. Dlaczego tak mocno jesteś przywiązany do Płocka? Wielu piłkarzy chce spróbować swoich sił w innych ligach bądź też w karierze kieruje się liczbą zer na koncie.
Tak się potoczyła moja kariera, że praktycznie cały czas jestem związany z Płockiem Jestem wychowankiem Wisły i zawsze marzyłem, żeby występować w tym klubie. Czuję się tutaj bardzo dobrze. Jestem dumny, że mogę tutaj występować. Mam nadzieję, że kolejnym krokiem będzie awans do Ekstraklasy. Niczego więcej nie potrzebuje, jestem tutaj szczęśliwy. Liczę także, że odniosę z Wisłą jeszcze większe sukcesy niż dotychczas.
W swojej karierze tylko raz opuściłeś Płock. W sezonie 2010/11 przeniosłeś się do Piasta Gliwice. Dlaczego wówczas zdecydowałeś się na przeprowadzkę?
Wtedy był bardzo trudny moment. Spadliśmy do II ligi, a oczekiwania były zupełnie inne. Nie wiadomo było, co się stanie w kolejnym sezonie. Wtedy kończył mi się kontrakt i nie mogłem czekać w nieskończoność na jakąś ofertę z klubu. Sytuacja była nieciekawa. Nie wiadomo było, co się wydarzy w klubie, w mieście, a Wisła jest klubem miejskim. Nie mogłem tkwić w próżni. Pojawiła się oferta z Piasta Gliwice i z niej skorzystałem. Nigdy nie chciałem odchodzić z Płocka i gdy tylko pojawiła się możliwość, aby wrócić do Wisły to z niej skorzystałem i wróciłem tutaj, gdzie czuję się najlepiej.
Właśnie już po roku wróciłeś do Wisły i w sezonie 2011/12 przez rundę jesienną grałeś w pierwszej drużynie, jednak na wiosnę zostałeś przeniesiony do zespołu rezerw. Z czego wynikała wówczas taka decyzja trenera Libora Paly?
Do sezonu przygotowywałem się z pierwszą drużyną i spędziłem w niej około trzech miesięcy. Jednak nie potrafiłem dogadać się z trenerem i on zdecydował, że u niego w drużynie nie będę grał i zostałem przeniesiony do rezerw. Nie wiem czym to było spowodowane – trzeba o to zapytać trenera. Tamten okres już minął i nie ma sensu do tego wracać. Ta sytuacja na pewno wiele mnie nauczyła. Szkoda też, że wtedy Wisła po raz kolejny spadła do II ligi i później musiała budować swoją markę od nowa.
Od czerwca 2012 roku drużynę przejął Marcin Kaczmarek i przywrócił cię do pierwszej ekipy. Jak układają się twoje stosunki z trenerem?
Bardzo dobrze. Marcin Kaczmarek jest bardzo dobry fachowcem, świetnym trenerem i praca z nim to przyjemność. Bardzo się cieszę, że pracuje on z nami w Płocku. Zresztą co tu dużo mówić wystarczy spojrzeć na liczby trenera Kaczmarka i porównać sytuację w jakiej zastał klub, z tą w jakiej Wisła jest obecnie. Nie trzeba wydawać żadnej opinii na jego temat, trener broni się wynikami i tym na jakim miejscu teraz jesteśmy. To jest jego ogromna zasługa i bardzo się z tego cieszę.
Ładnych kilka sezonów rozegrałeś już na zapleczu ekstraklasy. Jak ocenisz zmiany, które zaszły na przestrzeni lat na tym poziomie rozgrywkowym?
Jeśli chodzi o opakowanie tej I ligi wszystko idzie powoli do przodu. Mimo wszystko, jeśli o to chodzi to jest przepaść między tą ligą a ekstraklasą i na tej płaszczyźnie można jeszcze mnóstwo rzeczy poprawić. Myślę, że drużyny w I lidze nie odstają poziomem od tych z ekstraklasy, a jednak jeśli chodzi o to opakowanie lig to widać różnicę. Chociaż trzeba przyznać, że jest coraz lepiej. Od kiedy I ligę zaczął transmitować Polsat, to sytuacja uległa poprawie, ale sądzę, że może być jeszcze lepiej. Zwłaszcza, że warto w tę I ligę zainwestować, gdyż jak pokazuje oglądalność, zainteresowanie meczami na zapleczu ekstraklasy w Polsce jest bardzo duże.
Zależy wam, żeby wyprzedzić Arkę i wygrać ligę czy drugie miejsce w pełni was satysfakcjonuje?
Mamy ambicje, żeby wygrać tę ligę. Jednak nie skupiamy się na Arce czy też na Zawiszy. Patrzymy tylko na siebie i chcemy zdobywać seryjnie punkty. Na tabelę spojrzymy na początku czerwca, a do tego czasu pozostało jeszcze dziewięć kolejek – do rozegrania osiem, bo Dolcan się wycofał. W każdym meczu spróbujemy zdobyć komplet punktów i zobaczymy jak to będzie wyglądało na koniec. Wiadomo, że dwie drużyny awansują i nie ma różnicy między pierwszym, a drugim miejscem, jednak każdy sportowiec ma swoje ambicje – my też i chcemy wygrać ligę. Ale tak jak powiedziałem, druga lokata też da nam awans i też będziemy się z niego cieszyć.
Nigdy nie zaliczyłeś debiutu w ekstraklasie. Nastąpi to w końcu w sezonie 2016/17?
Tak. Mam nadzieję, że tak właśnie się stanie.
Wisła jest klubem, w którym chcesz zakończyć swoją piłkarską karierę?
Bardzo bym sobie tego chciał i tego sobie życzę. Moim celem jest zakończenie kariery w Wiśle Płock grającej w ekstraklasie.
Rozmawiał Bartosz Cabaj