Pierwsza liga zmieniła się. Zdecydowanie dojrzała i nabrała profesjonalizmu. Jednak Martyna Pajączek uważa, że to dopiero początek pracy. Ma pomysł, jak zrobić z zaplecza ekstraklasy jeszcze lepszy produkt. O tym, co się udało, a także dalszych planach na rozwój - opowiedziała prezes Pierwszej Ligi Piłkarskiej, Martyna Pajączek.
Nie sposób nie zacząć od ostatnich wyborów PZPN. Tam została pani wybrana do zarządu. Ciekawi mnie, czy przełoży się to w jakiś sposób na to, co dzieje się w 1. lidze?
Do zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej kandydowałam jako reprezentant klubów 1. ligi, zatem naturalne jest, że we władzach związku będę reprezentować przede wszystkim interesy 1. ligi. Planując rozwój projektu pod nazwą 1. liga stworzyliśmy cały schemat działania. Wiemy co zrobiliśmy do tej pory, ale wiemy też, ile wciąż pracy przed nami, czy to w kwestii rozwoju całej otoczki ligowej, od transmisji telewizyjnych i przygotowania do pozyskania dla ligi sponsora, po rozwój marketingu i PR w klubach. Najważniejsze, że dzięki tym działaniom udało nam się scalić środowisko pierwszoligowe i polubić tę ligę. Ludzie pracujący w klubach naprawdę zaczęli się utożsamiać się z ligą. Jeśli podczas ostatnich wyborów do zarządu PZPN otrzymaliśmy poparcie delegatów nie tylko z 1. ligi, to odbieram to jako poparcie dla tego, co robimy. Myślę, że PZPN widzi, że skoro staramy się rozwijać ten projekt i mamy na niego pomysł, to warto zacieśnić współpracę i mocniej nam w tym pomóc.
Przy okazji zjazdu pojawiały się także różne możliwe kwoty dofinansowania 1. ligi.
Cały czas rozmawiamy z federacją o realizowaniu wspólnych projektów, nagle okazało się to interesujące w innym aspekcie niż bym się spodziewała, specyfika czasu wyborczego. My się rozwijamy i chcemy utrzymać dobre, dynamiczne tempo wzrostu. Mam nadzieję, że przy współpracy z PZPN ten czas, choćby w kwestii wizerunkowej, trochę się skróci. Ekstraklasa swój produkt opakowuje od ponad 10 lat, a my dopiero raczkujemy. I tak efekty wspólnej pracy pierwszoligowego środowiska są na tym etapie dobre, ale mogą być jeszcze lepsze. Przede wszystkim zależy nam, żeby realizować pomysły, które faktycznie przyniosą korzyść klubom grającym w 1. lidze, a mamy takich kilka. Mam nadzieję, że wspólnie PLP i PZPN będą realizować projekt rozwoju ligi. Trzeba mieć cel, plan jak go zrealizować no i środki na działania.
W piłce działa już pani od kilku lat. Jak w pani oczach na przestrzeniu tych kilku lat zmieniła się 1. liga?
Przede wszystkim 1. liga dojrzała. Kiedyś przedstawiciele klubów spotykali się tylko raz do roku. Teraz liga zmieniła się w prężnie działająca organizację. Prezesi spotykają się co najmniej kilka razy w sezonie, rozmawiamy i wspólnie szukamy rozwiązań. Pojawiają się pomysły, ale też i problemy. Najważniejsze jednak, że wypracowaliśmy pewien rytm pracy. Środowisko mocno się scaliło i w wielu ważnych kwestiach mówimy dziś jednym głosem. Mamy kontrakt telewizyjny z bardzo dobrym partnerem, jakim jest Polsat Sport. Na meczach telewizyjnych kluby korzystają z systemu reklamowych band ledowych, co mocno uatrakcyjnia widowisko i naszą ofertę. Dostosowujemy stadiony do coraz wyższych wymogów licencyjnych, wiele meczów odbywa się przy oświetleniu, na stadionach jest bezpiecznie, a frekwencja na trybunach stale rośnie. Sportowo też wcale nie dzieli nas przepaść od ekstraklasy - taka opinia pochodzi od niezależnych obserwatorów. To wszystko sprawia, że 1. liga zaczęła być postrzegana jako atrakcyjny partner dla wielu potencjalnych sponsorów. Nie jest przypadkiem, że obecnie toczymy rozmowy z kilkoma firmami, które chcą budować swoją markę wspólnie z pierwszą ligą. Mamy ogromny potencjał i dynamicznie chcemy się rozwijać. Dlatego prowadzimy także szkolenia dla pracowników klubów. Za nami już spotkania z rzecznikami prasowymi, z którymi staraliśmy się wypracować i wdrożyć pewnie standardy pracy codziennej w klubach.
Szkolenia są ciekawą inicjatywą. Może pani prezes zdradzić kogo będą dotyczyły kolejne?
Teraz będziemy organizować cykl szkoleń dla marketingowców i handlowców, aby poszerzyć ich kompetencje. Należy pamiętać, że w 1. lidze są kluby na różnym poziomie organizacyjnym, dlatego musimy pracować tak, aby znaleźć aspekty, które są powtarzalne w każdym klubie. Zdajemy sobie sprawę, że pozyskanie dużych partnerów i sponsorów dla ligi to nie tylko przyjemność i pieniądze, ale też duża odpowiedzialność i szereg działań do zrealizowania. Dlatego zanim weszliśmy z kimkolwiek w partnerstwo, pewne rzeczy musieliśmy usystematyzować. Wszystko to złożyło się niemałą przemianę w 1. lidze.
Przekonała pani kluby, że razem można więcej?
Patrzę na to tak: 1. liga przez lata była w cieniu. Pokazaliśmy, że dzięki wspólnej pracy ta liga może być ciekawa i budzić zainteresowanie z wielu stron. Zapoczątkowaliśmy pewien proces, którego nie da się już zatrzymać. Nie wrócimy już do tej 1. ligi sprzed paru lat. Kluby też to rozumieją, widzą tę przemianę na lepsze i chcą w niej uczestniczyć. Jak mówiłam, kluby zaczęły się identyfikować z tym projektem.
Wspomniała pani temat sponsorów. Liczy pani na zacieśnienie współpracy klubów z lokalnym biznesem?
Wprowadzenie reklamowych band ledowych na stadionach 1. ligi to także ukłon w kierunku tych sponsorów, bo mogą pokazać się, podczas meczu transmitowanego w telewizji, na bardzo profesjonalnym nośniku. Dla klubów w 1.Lidze niezwykle ważne są lokalne samorządy, władze miast i o tym też pomyśleliśmy. Dlatego każdy klub otrzymał bandę centralną, na której – obok logo 1. ligi – jest także nazwa miasta, w którym odbywa się mecz. Musimy nauczyć się pokazywać nasze mocne strony i to, co nas wyróżnia. Ja definiuję pierwszą ligę właśnie jako projekt lokalny. Kluby są bowiem mocno osadzone w regionie i muszą żyć w symbiozie z lokalnymi przedsiębiorcami. Tutaj zaczyna się ciężka praca klubów, aby przyciągnąć partnerów. Pamiętajmy że także kluby z niższych lig często patrzą na pierwszoligowców i chcą się od nich uczyć pewnych rozwiązań. Jeśli my wypracujemy dobre praktyki z lokalnym biznesem, a w wielu klubach ta praca już się rozpoczęła i idzie w dobrą stronę, to z czasem przejdą one też na niższe poziomy rozgrywkowe. I właśnie dlatego uważam, że rozwój 1. ligi powinien być oczkiem w głowie dla PZPN-u. Jak my się pewnych rzeczy nauczymy i pokażemy jak robić to dobrze, to przykład pójdzie dalej.
Wracając jeszcze do szkoleń. Na co będą chcieli państwo kłaść szczególny nacisk podczas ich przebiegu?
Z kolejnym szkoleniem dla pracowników klubów ruszymy najprawdopodobniej od stycznia. Już teraz mogę powiedzieć, że na pewno będziemy kłaść nacisk na umiejętność tworzenia oferty handlowej dla potencjalnych sponsorów. Jako liga jesteśmy od tego, by w tym klubom pomóc w nauce pewnych rozwiązań. Oczywiste jest, że im więcej sponsorów, tym bardziej stabilna sytuacja finansowa klubu. Mamy w 1. lidze ludzi, od których inni mogą się wiele nauczyć. Marcin Janicki z Katowic obronił doktorat o modelach biznesowych w klubach sportowych. Dzięki tym zasobom możemy w przyszłości planować kolejne zadania.
Kolejnym problemem, jaki od lat przewija się na zapleczu ekstraklasy jest stabilność finansowa klubów. Co roku mamy przykłady zespołów, które kończą swoją działalność.
To niewątpliwie bardzo trudny temat. Często jest tak, że w klubie jest jeden sponsor, który bierze na siebie niemal cały ciężar finansowania. Dlatego chcę, żeby kluby otworzyły się na lokalny biznes i dążyły do dywersyfikacji źródeł przychodu, bo to zapewnia większą stabilność. Oczywiście kluby nie mogą zapominać też o działalności, którą nazwę społeczną. Nie można ograniczać roli klubu do czysto sportowego aspektu. Kluby muszą udzielać się w życiu lokalnym, choćby przez akcje charytatywne. To właśnie więź z lokalną społecznością budowana poprzez takie działania pokazuje siłę klubu. Jeśli klub będzie mocno zakorzeniony społecznie, to jego upadek nie będzie miał tylko aspektu sportowego, ale odbije się echem w całym regionie jako istotne nie tylko dla społeczności piłkarskiej wydarzenie. Czasem jak patrzę na pomysłowość pierwszoligowców to jestem pod wrażeniem, widać że ludziom chce się zrobić coś co cieszy.
Być może jeszcze ze wcześnie by mówić o tym, co się udało. Na pewno jest jednak pani prezes z czegoś, co udało się wprowadzić w życie, szczególnie zadowolona.
Kiedyś trudno było zorganizować spotkanie w szerszym, pierwszoligowym gronie. Obecnie, powiem szczerze, że brakuje czasu by wysłuchać czy rozważyć wszystkie propozycje. To zaangażowanie, zapał środowiska pierwszej ligi bardzo mnie cieszy. Często słyszę, że może 1. liga nie jest bogata, ale za to kreatywna. Ale żeby do tego doszło, najpierw ludzie pracujący w klubach musieli sami uwierzyć, że pracują nad wartościowym projektem. Tak się stało i z tego jestem bardzo dumna, bo największa wartość tej ligi to właśnie ludzie, którzy żyją nią na co dzień. Jednak pierwsza liga styl życia…
Mankamentem jest jednak medialność klubów. Mecze i skróty to zdecydowanie za mało, jak na zaplecze ekstraklasy.
Na razie uczulamy kluby, by same również były aktywne w mediach społecznościowych. Nie zamierzamy jednak na tym poprzestać, czas przeprowadzić oczekiwane zmiany w tym obszarze. Dążymy do wdrożenia komunikacji centralnej. Priorytetem na ten sezon jest stworzenie marketingowego i medialnego zaplecza. Pierwszy krok w tym celu został wykonany jeszcze w poprzednim sezonie. Stworzyliśmy wspólne, pierwszoligowe biuro prasowe działające na platformie Accredito.com.
Niezbędnego profesjonalizmu lidze dodałby także sponsor tytularny. Czy możemy się spodziewać w tej kwestii czegoś przełomowego?
Cały czas budujemy fundament pod to, by być dobrym partnerem. Wydaje mi się, że czasem lepiej poczekać trochę dłużej, ale mieć pewność że obie strony mają podobną ochotę na współpracę i zapał by przez lata iść ramię w ramię. Sponsor tytularny dla 1. ligi ma być swoistą wisienką na torcie. Proszę pamiętać, że pierwsze wrażenie robi się tylko raz.
Rozmawiał Mateusz Adamczyk