O ile w walce o awans mamy dwóch zdecydowanych faworytów, o tyle na dole tabeli trwa zacięta rywalizacja o utrzymanie. Nic dziwnego, że w 24. kolejce najtrudniejsze do prowadzenia zawody miał Wojciech Krztoń, sędziujący mecz Wigier z MKS Kluczbork.
ZAWISZA BYDGOSZCZ - OLIMPIA GRUDZIĄDZ
W I połowie meczu przy stanie 0:0 strzał na bramkę gospodarzy oddał Nildo (nr 12), piłka została zablokowana ręką przez obrońcę Zawiszy Piotra Stawarczyka (nr 2). Sędzia Zbigniew Dobrynin nie przerwał gry.
Naszym zdaniem ułożenie rąk Stawarczyka nie było naturalne i zdecydowanie poszerzał obrys ciała. Dlatego nawet niewielka odległość od strzelającego nie może być dla obrońcy okolicznością łagodzącą. Olimpii należał się rzut karny, a Stawarczykowi żółta kartka (bo piłka leciała w światło bramki).
W 47’ przy stanie 0:0 zawodnik Olimpii Dariusz Kłus próbował wybić piłkę zastawiającemu ją Mice. Kłus trafił w nogę zawodnika Zawiszy, który padł na murawę. Sędzia podyktował rzut karny.
Naszym zdaniem nawet jeśli Portugalczyk przy upadku „dodał trochę od siebie” to decyzja sędziego była prawidłowa.
Skrót meczu z Polsatu Sport
WIGRY SUWAŁKI – MKS KLUCZBORK
W 7’ przy stanie 0:0 na bramkę gospodarzy biegł Maciej Kowalczyk (nr 19). Zagrał piłkę obok bramkarza, a następnie padł w wyniku kontaktu z interweniującym Karolem Salikiem (nr 1). Sędzia Wojciech Krztoń podyktował rzut karny.
Naszym zdaniem bramkarz spowodował upadek napastnika (nawet jeśli Kowalczyk umiejętnie to wykorzystał) i decyzja o karnym była prawidłowa. Podobnie jak brak czerwonej kartki dla Salika, bo nie ma pewności czy Kowalczyk zdążyłby do piłki i umieścił ją z ostrego kąta w bramce.
W 50’ przy stanie 1:1 Maciej Wichtowski (nr 19) w nieprzepisowy sposób zatrzymał ręką wychodzącego na czystą pozycję Kowalczyka. Sędzia podyktował rzut wolny bezpośredni i wykluczył Wichtowskiego.
Naszym zdaniem zarówno decyzja o karze indywidualnej, jak i zespołowej, była słuszna. Faul nastąpił jednak tuż przed polem karnym (mimo że Kowalczyk padł już w polu karnym), stąd też tylko rzut wolny.
W 83’ przy stanie 2:1 piłkę we własnym polu karnym próbował wybić obrońca Wigier Tomasz Jarzębowski (nr 33). Trafił jednak w Bartosza Brodzińskiego (nr 26), który po chwili strzelił gola na 2:2. Gospodarze domagali się odgwizdania zagrania ręką Brodzińskiego, ale sędzia uznał bramkę.
Naszym zdaniem dostępny materiał filmowy uniemożliwia jednoznaczne rozstrzygnięcie tej sytuacji, a w takich przypadkach stajemy po stronie sędziego.
W 90’ przy stanie 2:2 w kierunku bramki gospodarzy biegł Piotr Giel (nr 8) walcząc o pozycję z obrońcą Wigier. Zawodnik gospodarzy upadł, po chwili zderzył się jeszcze z bramkarzem. Wówczas nastąpił gwizdek, a Giel skierował piłkę do bramki. Sędzia przyznał suwałczanom rzut wolny bezpośredni.
Mamy spore wątpliwości co do słuszności decyzji sędziego. Walka napastnika z obrońcą odbywała się naszym zdaniem w dozwolonych granicach.
Skrót meczu z Polsatu Sport
GKS KATOWICE – PGE GKS BEŁCHATÓW
Pod koniec I połowy przy stanie 0:0 przy linii bocznej faulował zawodnik gości Patryk Rachwał (nr 20). Rachwał po chwili chciał jeszcze wybić piłkę, przy okazji trafił stopą w twarz leżącego (po faulu) Adriana Frańczaka (nr 33). Po chwili doszło do masowej konfrontacji piłkarzy obu drużyn, w wyniku czego sędzia Piotr Idzik pokazał dwie żółte kartki – ale nie ukarał indywidualnie Rachwała.
Naszym zdaniem intencją Rachwała nie było trafienie nikogo piłką, ani też kopnięcie leżącego Frańczaka. Za doprowadzenie do masowej konfrontacji należała mu się jednak z całą pewnością żółta kartka.
W 73’ przy stanie 1:0 goście wychodzili z szybkim kontratakiem. Wychodzący sam na sam z bramkarzem Hieronim Gierszewski (nr 15) został w nieprzepisowy sposób zatrzymany ręką przez stopera gospodarzy Olivera Praznovsky’ego (nr 21). Sędzia ukarał Słowaka żółtą kartką.
Nie ulega wątpliwości, że Gierszewski zdążyłby do piłki przed bramkarzem katowiczan. Okolicznością łagodzącą dla Praznovsky’ego była duża odległość od bramki i obecność w pobliżu innego zawodnika GKS Katowice. Naszym zdaniem sędzia nie popełnił błędu pokazując tylko żółtą kartkę, choć i decyzję o czerwonej przyjęlibyśmy ze zrozumieniem.
Opracował Leszek Bartnicki