W weekend rozgrywki wznowiła I liga, ale jest jeden zespół, który na swój pierwszy wiosenny mecz musi poczekać tydzień dłużej. Wykorzystując ten fakt, udało nam się porozmawiać z zawodnikiem PGE GKS-u Bełchatów. Cezary Demianiuk, wychowanek siedleckiej Pogoni, a obecnie przebywający na wypożyczeniu z Piasta Gliwice, opowiada o swojej przeszłości, czekających go wyzwaniach oraz planach na bliższą i dalszą przyszłość.
Jak ocenisz rundę jesienną w swoim wykonaniu?
Z pewnością mogło być lepiej, ale też nie było źle. Do klubu przyszedłem dopiero na sam koniec okienka transferowego – ostatniego dnia. Myślę, że mogło być dużo lepiej, ale nie ma co narzekać.
Jak na razie strzeliłeś jednego gola w tym sezonie w lidze. Podreperujesz trochę swoje statystyki w nadchodzących meczach?
Tak, taki mam zamiar. Zobaczymy jak to będzie. Oczywiście bardzo duże znaczenie będzie miał fakt, gdzie trener mnie wystawi - czy w ataku, czy też na boku pomocy. Ale jak najbardziej jestem dobrze przygotowany. W końcu przepracowałem cały okres przygotowawczy. Trzeba pamiętać, że jestem przecież po kontuzji, ale myślę, że będzie dobrze.
Na wiosnę będzie Ci trudno o miejsce w wyjściowym składzie, bo rywalizacja w zespole jest bardzo duża.
Rywalizacja jest zawsze. Wiadomo, że każdy chce grać, ale wierzę w swoje umiejętności i liczę, że będę grał.
Co dało Ci przejście do Bełchatowa? Myślisz, że był to krok naprzód w twojej karierze?
Na pewno zależało mi, żeby grać. Zdawałem sobie sprawę, że w Piaście może być o to bardzo ciężko. Dla mnie najważniejsza jest regularna gra, miałem kontuzję i wiedziałem, że w ekstraklasie może być o to bardzo ciężko. Na razie udaje mi się to właśnie w Bełchatowie.
Jak układa się twoja współpraca z trenerem Rafałem Ulatowskim, bo pojawiły się plotki, że nie dogadujecie się najlepiej?
Myślę, że to tylko plotki. Wiadomo, że trener chciałby, żebym strzelał więcej bramek, a to się nie udało. Ale wynika to z naszego stylu gry. Jesteśmy zespołem, który traci niewiele bramek, ale też mało strzela. Graliśmy bardzo dużo atakiem pozycyjnym, liczyliśmy głównie na stałe fragmenty gry i nad tym głównie pracowaliśmy. Z kolei zimą kładliśmy nacisk na poprawę gry ofensywnej i w sparingach wyglądało to już zdecydowanie lepiej.
Trener Marcin Sasal mówił, że proponował ci powrót do Siedlec, dlaczego nie chciałeś pójść na wypożyczenie właśnie do Pogoni?
Ponieważ dopiero co wyjechałem z Siedlec. Chciałem spróbować swoich sił gdzie indziej. GKS Bełchatów to zorganizowany klub i bardzo mi się tutaj podoba. W Siedlcach już grałem, teraz podjąłem inne wyzwanie. W Bełchatowie spodobały mi się tez warunki i mogę się tutaj rozwijać.
Nie żałujesz tej decyzji? W Siedlcach miałbyś pewne miejsce w składzie, a ponadto jesteś ulubieńcem kibiców.
W GKS-ie też na chwilę obecną gram. Teraz oczywiście nie wiadomo, jednak liczę i wierzę w to, że tak będzie również wiosną. Nie żałuję swojej decyzji. Jeszcze przyjdzie czas, że wrócę do Siedlec. Jakby nie było, tam się wychowałem. Pogoń reprezentuje poziom I ligi, a może w przyszłości i wyżej – czas pokaże. Dzisiaj jestem w Bełchatowie, spadkowiczu z ekstraklasy i na chwilę obecną klub ten ma ambitniejsze cele niż Pogoń Siedlce. To zadecydowało. Nie chciałem wracać drugi raz do Siedlec w tak krótkim odstępie czasu. Teraz mam okazję zobaczyć, jak sprawdzę się w innym zespole.
No właśnie wspomniałeś, że jesteś wychowankiem Pogoni. Jak wspominasz swoją grę dla tego klubu?
Bardzo dobrze. W Pogoni dwukrotnie awansowałem do wyższej ligi. Najpierw z III do II, wtedy grałem jeszcze trochę mniej. Później awansowaliśmy z II do I i później utrzymaliśmy się po barażach. W Siedlcach są na pewno dobre warunki do trenowania, obiekty treningowe są naprawdę na wysokim poziomie i można było skupić się tylko na grze. Zawsze starałem się jak mogłem i z pewnością dołożyłem swoją cegiełkę do awansu czy też później do utrzymania.
Na co stać bełchatowian na wiosnę? Zdobyte jesienią 27 punktów i ósme miejsce to nie jest chyba wynik na miarę oczekiwań.
Na pewno trzeba wziąć pod uwagę to, że w Bełchatowie jest całkiem nowy zespół. Jesteśmy najmłodszym zespołem w całej lidze i nie można od razu oczekiwać cudów. Cała kadra została praktycznie wymieniona, zespół został od nowa zbudowany – cały sztab trenerski, piłkarze oraz zarząd. Wszystko zaczyna funkcjonować coraz lepiej, ale myślę, że potrzeba czasu. Z pewnością po tym okresie przygotowawczym wszystko zmierza w dobrym kierunku, także podchodzimy do nadchodzących meczów bardzo spokojnie i czas pokaże jak to będzie.
Wierzysz, że włączycie się do walki o awans?
Zobaczymy, ciężko powiedzieć. Podchodzimy do tego bardzo spokojnie. Nie podpalamy się i skupiamy się na najbliższym meczu z Chrobrym. Jak wygramy na pewno będzie dobrze. Kilka pierwszych meczów ustawi tabelę. Gramy też zaraz z Zawiszą, Wisłą Płock, także się okaże jak to będzie i na co nas stać.
Dopisaliście sobie w ten weekend trzy punkty za walkower z Dolcanem i swój pierwszy mecz na wiosnę zagracie dopiero w następny weekend, jak wspomniałeś, z Chrobrym. Ma to jakiś wpływ na wasze przygotowania? Dzięki temu tygodniowi dłuższej przerwy będziecie lepiej przygotowani do wiosennej rywalizacji?
Nie, myślę, że już jesteśmy należycie przygotowani. W ten weekend było bardzo trudno zagrać jakiś sparing, bo większość drużyn wznowiła rozgrywki ligowe. Dlatego też zagraliśmy na jednostce treningowej gierkę wewnętrzną. Trzeba ją było zagrać na naturalnym boisku – tak jak to będzie w lidze. Nie możemy już się doczekać najbliższego meczu.
Przebywasz w GKS-ie na wypożyczeniu z Piasta. Jakie są twoje plany po zakończeniu sezonu?
Nie wiem. Na razie zobaczymy jak ułoży się ten sezon. Obecnie skupiam się, żeby grać jak najlepiej w GKS-ie i nie chce teraz wróżyć, jaka będzie moja przyszłość.
Ale wierzysz, że uda ci się przebić w Gliwicach do pierwszego składu?
A dlaczego nie? Jak najbardziej. Wiadomo, na razie najważniejsza jest dla mnie nadchodząca runda. Chce teraz odzyskać formę sprzed kontuzji, ponieważ wróciłem po niej bez żadnego okresu przygotowawczego. Latem też nie miałem okazji popracować i de facto dopiero teraz miałem okazję solidnie przygotować się do rozgrywek. Jestem z tego bardzo zadowolony. Na treningach czuję się doskonale i jestem dobrej myśli. Niewielu liczy na mnie, że zagram w Piaście, ale trzeba wierzyć, że się uda.
Debiut Cezarego Demianiuka w ekstraklasie. Liczysz, że kiedy będziesz mógł przeczytać takie nagłówki w prasie?
Mam nadzieję, że jak najszybciej, czyli albo jak awansujemy z GKS-em Bełchatów, a jak nie, to wrócę do Piasta i tam zagram w ekstraklasie. Reasumując wierzę, że nastąpi to już w lipcu.
Rozmawiał Bartosz Cabaj